Standardowa scenka: spotkanie tak zwanego "biznesu" z tak zwanym "IT"; dyskusja nad "małą kosmetyczną zmianą" polegającą na "dodaniu jedynie małego checkboksa".
Na minach "IT" najpierw pojawia się grymas namysłu, a następnie ekspresja (nie mikro-ekspresja) zagłady i katastrofy. W wyobraźni ujrzeli trzęsienie ziemi, która kruszy katedrę, którą budują od x miesięcy/iteracji/cokolwiek. "IT" przełyka ślinę i odpowiada: "zajmie nam to 100 mandaysów".
Mina "biznesu":
Dalszy rozwój scenariusza może przebiegać różnie w zależności o relacji - czy mamy negocjacje klient-dostawca, dział biznesowy-dział it, itd.
Typową dziecinną techniką jest zaniżanie o połowę, ale IT już wie, że "oni zawsze zaniżają", więc defaultowo zawyża, jednak biznes, wie, że "oni defaultowo zawyżają", więc zaniża 4-krotnie, itd... wszyscy traktują się nawzajem jak by druga strona była opóźniona.
W każdym jednak przypadku "IT" jest na przegranej pozycji. Podczas gdy "my" doskonalimy się we frameworkach, wzorcach i architekturach, "oni" zdobywają siódmy czarny pas w NLP i technikach manipulacji wszystkim czym da się manipulować...
Skąd bierze się takie niezrozumienie powagi zmiany?
Najprawdopodobniej obie strony mają w swoich umysłach inne modele mentalne problemu oraz jego złożoności.
Bywalcy konferencji oraz czytelnicy książek przyprawionych nutką Agile próbują posiłkować się metaforą "Długu technicznego", który został kiedyś zaciągnięty i oto nadeszła chwila, kiedy trzeba go spłacić. "Ale jaki dług, przecież działa!" - możemy usłyszeć w odpowiedzi.
Gdyby istniał wspólny model domeny problemu, wówczas każdy uczestnik projektu "czułby" intuicyjnie powagę zmiany. Ew. naiwne uproszczenia dokonywane z wielu (zwykle racjonalnych) powodów, mogłyby być dokonywane ze świadomością konsekwencji. Uświadomiony dług techniczny.
Dla przykładu: powyżej widzimy model budynku wydrukowany przez drukarkę 3D. Nawet osoba nietechniczna intuicyjnie poczuje, że "postawienie o tutaj (wskazuje palcem na dach) lądowiska dla helikoptera" będzie "nieco" kosztowne. Trzeba przecież znacznie rozbudować konstrukcję nośną albo jeżeli chcemy ją zachować wymienić słupy na tworzywo wykradzione z NASA;)
Spróbujmy osiągnąć taki poziom świadomości gdyby obie strony siadły do: a) rysunków technicznych, b) dokumentów wizji, przeczuć i życzeń zwanych czasem dumnie artefaktami analitycznymi.
Ten przydługi wstęp miał być zachętą do zapoznania się z ostatnim z publikowanej w
programistamag.pl serii "DDD krok po kroku":
Modeling Whirlpool – iteracyjny proces modelowania (dostęp jest całkowicie darmowy).
Modeling Whirpool jest zwinnym procesem tworzenia wspólnego modelu, który jest zrozumiały również dla Eksperta Domenowego oraz implementowalny 1:1 w kodzie źródłowym - żadnych poziomów abstrakcji, które tworzą luki semantyczne.
//====================================
W styczniowym numerze rozpoczynam nową serię: "Niezbędnik początkującego Architekta", wktórej znajdziecie systematyzację (mam nadzieję) wiedzy bazowej oraz kilka sprawdzonych receptur.
Zainteresowanych DDD i Modeling Whirlpool zapraszam na konferencję
33rd Degree -
prezentacja i warsztaty.