niedziela, 16 listopada 2008

Wzorowy uczeń


Ci, którzy mnie znają spodziewają się pewnie sarkastycznego posta na temat naszego idiotycznego systemu edukacji działającego na zasadzie tresowania szympansów. Otóż muszę niestety rozczarować - nie o tem dziś będę rozprawiał (że tak na koniec tygodnia pozwolę sobie po staropolsku zaciągnąć).

Nie będę się też znęcał się nad inwalidami pedagogicznymi, którzy znaleźli sobie przetrwalnik w różnego rodzaju państwowych instytucjach edukacyjnych i niczym pasożyty żerują na pieniądzach z naszych podatków, jednocześnie upychając wydalane podczas wspomnianego żeru odchody w głowach naiwnych dzieciątek (byle do emerytury - wcześniejszej).
Nic z tych rzeczy, żadnej negatywnej retoryki.

Jako prosty człowiek z chorobliwą skłonnością do myślenia szablonami i dopatrywania się w otaczającym uniwersum powtarzalnych schematów, łykam jak młody pelikan różnego rodzaju wzorce: wzorce projektowe, wzorce architektoniczne, wzorce analityczne, wzorce domenowe, wzorce kognitywne, wzorce w psychologii...

Rafał J. - nieoceniony dostawca ciekawych linków z poza mainstreamu zwrócił moją uwagę na wzorce pedagogiczne. To pocieszające, że jednak ktoś zastanawia się nad uniwersalnymi sposobami na efektywne dotarcie pod dekielek oraz dzieli się swymi spostrzeżeniami na temat prostych i sprawdzonych metod.

Wzorce pedagogiczne podobnie jak projektowe zostały skodyfikowane przy pomocy zestawu atrybutów takich jak: intuicyjna nazwa, problem i jego kontekst, siły oraz oczywiście sama treść wzorca.

Jakie znaczenie mają wzorce pedagogiczne dla kogoś kto już zakończył (lub kończy) karierę naukową? Pomijając ewentualność jej przedłużenia przy pomocy doktoratu lub odrabiania lekcji z dziećmi możemy stosować się do nich podczas codziennego samokształcenia...

Istnieje katalog wzorców pedagogicznych zorientowany na Computer Science. Większość z nich po zapoznaniu się z treścią jest dosyć oczywista, ale na przykład dla mnie nie wszystkie były uświadomione.



Wzorce, na które warto zwrócić uwagę:
Larger than Life
Zobacz co w ogóle można stworzyć zanim będziesz w stanie to stworzyć. Poznaj skalę problemu i poczuj jego powagę. Później przyjdzie czas na to aby krok po kroku poznawać szczegóły.

Niestety rożnego rodzaju tutoriale są tworzone wbrew tez zasadzie. Pokazuje się nam badziewiaste przykładziki - masz tu hello world i dalej jedziesz już sam. Do tego ewentualnie przedstawienie paru klasek bazowych, jakiś trywialny przykład. A gdzie bigger pikczer? Jak pownienem używać tego młotka żeby nie przywalić sobie w palucha? Jak i do czego został on pomyślany?

Kończy się to oczywiście żenującym designem systemu opartym na tym co już znamy z dotychczasowego doświadczenia i może być wbrew idei nowych (właśnie poznawanych) narzędzi/frameworków - bo niby na czym ma być oparte?

Lay of the Land
Weź do metaforycznej ręki gotowe i pełnowartościowe rozwiązanie prawdziwego, większego projektu. Oczywiście w tym momencie niewiele z niego rozumiesz, ale możesz sobie obejrzeć zarówno jego strukturę w skali makro jak i przyjrzeć się detalom. Po prostu widzisz do czego sam masz dążyć. Widzisz jak powinno się to dobrze zrobić.

Jest to podejście podobne do Larger than Life. W LtL przyglądamy się samemu problemowi a w LotL jego rozwiązaniu.

Early Bird
Najpierw sprawy ważniejsze. Klasyczne podejście top-down. I co? To ma być wzorzec? W sumie to oczywista oczywistość, ale czasem zapominamy się i wnikamy w nieistotne szczegóły gubiąc ogólny obraz.


//=================
Oczywiście podatność na dany wzorzec pedagogiczny to cecha osobnicza. Weźmy na przykład różnice kognitywne wynikające z podejścia globalne/szczegółowego i już możemy sobie wyobrazić diametralnie różne podejścia do nauki wymykające się jednolitym wzorcom.

Akurat wybrane 3 wzorce prezentują myślenie typowo globalne. Nie każdemu będzie to odpowiadać. Niektórzy czują się pewnie stojąc na fundamentach dobrze poznanych szczegółów.

Team złożony z jednego rodzaju zawodników daleko nie zajdzie...

2 komentarze:

Mietek B. pisze...

Szczerze mówiąc nie wiem czemu tu nie ma komentarzy. Z autopsji podczas studiów dopiero doszedłem dlaczego ni cholery nie interesuje mnie wiedza serwowana przez polskie szkolnictwo: brak tego większego pikczera, zajmujemy się bzdetami zamiast poznać po co to komu, nie uczymy się tego co potrzebne w życiu, a bycia trybikami. Ktoś to nieźle wymyślił już dawno temu;)

Sławek Sobótka pisze...

Racja - system edukacji powstał na potrzeby XIX w. rynku, gdzie potrzeba było pracowników do nowopowstających fabryk. Pracowników, którzy mieli wyuczyć się dobrze swojej działki i następnie powtarzać czynności bez konieczności zrozumienia co tak na parawdę robią. Źródło: http://www.ted.com/index.php/talks/ken_robinson_says_schools_kill_creativity.html