Ewangelizatorem tej idei jest nasz ulubiony Wujek Dobra Rada - Uncle Bob. Polecam wszystkim jego prezentację pt Craftsmanship and Ethics.
Uncle B z pasją opowiada o profesji i etyce w naszej branży. Właściwie to przekonuje, że już najwyższy czas aby wykrystalizowały się one bo póki co jeszcze się ich nie dorobiliśmy. Tutaj zgadzam się z nim bez 2 zdań. Metodyka byle-jak-byle-działało-ale-miało-zaokrąglone-rogi-na-gui to aktualnie standard.
Jako że są to idee bardzo mi bliskie to pierwsza część prezentacji jest na prawdę budująca. Dalej Uncje B twierdzi, że drogą do profesjonalizacji i nieskazitelnego kodu jest Test Driven Development. "Nie wolno Ci napisać ani linijki produkcyjnego kodu bez napisania uprzednio testu!" grzmi wujaszek! Kropka.
Postępuj tak a w nagrodzę po śmierci będą czekać na Ciebie w niebie zastępy dziewic - do tego nimfomanek rozumiejących maszynowy kod w reprezentacji binarnej. Marzenia...

...ale chyba nie będzie tak łatwo.
TDD owszem jest techniką, która ma swoje przeznaczenie i zastosowania ale nie dajmy się zwieść, że rozwiązuje wszystkie problemy. Co najwyżej niektóre.
Sensowna krytyka tego typu rozumowania znajduje się w typ poście: It's OK Not to Write Unit Tests. Wujkowi Dobra Rada chyba tylko wydaje się, że rozprawił się z adwersarzem przy pomocy racjonalnych argumentów: Excuse me sir, What Planet is this?
O ile w pewnych sytuacjach testy mogą "sterować" developmentem to nie zapominajmy o technikach, które rzeczywiście prowadzą do clean code.
Co nam po nawet 100% pokryciu kodu testami jeżeli kod będzie jedną wielką kupą...
Działającą nawet perfekcyjnie, ale wciąż jedną wielką kupą... [wstawić_swoją_ulubioną_metaforę]
Refaktoryzacja to podstawa? Co nam po wsparciu dla refaktoryzacji dzięki pokryciu kodu testami, które zwalniają nas z napięcia towarzyszącemu zmianom skoro... nie mamy pojęcia jak refaktoryzować ani w ogóle, w którą stronę refaktoryzować?
Do tego właśnie zmierzam... TDD nie daje żadnych wskazówek jakich technik developerskich użyć aby osiągnąć upragniony Clean Code. To oczywiste, że nie daje wskazówek, bo nie leży to w "domenie" TDD. Ale trzeba to sobie uświadomić i nie dajmy sobie wcisnąć kitu, że testy jednostkowe rozwiązują problem - są po prostu niewystarczające. Pomagają rozwiązać - ale rozwiązanie właściwe leży chyba gdzie indziej.
Czysty kod, aby powstał musi być wypracowany poprzez pewien wysiłek umysłowy. Nie wystarczy dorwać się do klawiatury i radośnie stukać (o tym na koniec). Na ten proces musi składać się rzetelna analiza problemu, projekt i dopiero implementacja. Nie mam tu oczywiście na myśli metodyki Waterfall, ale po prostu pewnej pracy, którą trzeba wykonać - nawet w umyśle jednej osoby.
Dla każdego z tych etapów mamy zestaw sprawdzonych technik oraz narzędzi, które oczywiście nie gwarantują sukcesu, ale zwiększają prawdopodobieństwo powstania upragnionego Clean Code.
Na poziomie analizy możemy posłużyć się Archetypami Modeli Biznesowych. Są to skatalogowane gotowe rozwiązania standardowych problemów biznesowych. Modele te zostały wypracowane przez wytrawnych analityków dzięki czemu można je dostosowywać do swych potrzeb. Są również zaprojektowane z myślą o rozbudowie modelu. Można by dużo o nich pisać, ale nic nie zastąpi przykładu. A przykład w jednym z najbliższych postów. Póki co zastanówmy się co nam po doskonale obłożonym testami modelu, który jest kupą...
Gdzieś na styku analizy i projektu mamy na przykład Domain Driven Design.
Zanim przejdziemy do poziomu projektu zatrzymajmy się przez chwilę na architekturze, będącej stylem, na podstawie którego będziemy projektować. Zastanówmy się co nam po doskonale obłożonym testami kod jeżeli architektura jest kupą...
Na poziomie projektu mamy zestaw technik np Object Oriented. GRASP i SOLID - pomagające w poprawnym interpretowaniu OO i uniknięciu proceduralnego kodu dziwacznie upchanego w klasy.
Nie zapominajmy o Wzorcach Projektowych. Kiedyś było o nich głośno, ale aktualnie młodzież woli sobie wyklikać/wygenerować trochę kodu. Ci bardziej Agile obłożą go paroma testami i jest git;)
Wzorce mogą pomagać u utrzymaniu czystej struktury kodu, ale przy ich "pomocy" można również bardzo skutecznie niepotrzebnie zagmatwać powinny pozostać prostsze - cała sztuka w wyważeniu. Ale tego oczywiście nie dowiemy się z marketingu TDD;)
Co do wzorców to planuję kiedyś stworzyć serię postów z realistycznymi (nieksiążkowymi) przykładami - ale jak zwykle czasu brak. Co do GRASP i SOLID to można znaleźć trochę dobrych przykładów - np ten.
Kiedy już wiemy co i jak to na poziomie implementacji możemy podeprzeć się techniką testów jednostkowych. Ale to czy kod będzie Clean zależy od pracy umysłowej włożonej również (albo przede wszystkim) wcześniej.
Konkludując: TDD ew. jako dodatek na drodze do Clen Code wujaszku;P
Aby uzupełnić całość warto wspomnieć o podejściu Specify First - dobry opis w poście TDD is not test-first. TDD is specify-first and test-last. Niektórzy twierdzą, że dopiero przy takim podejściu można mówić o prawdziwym TDD.
Chodzi generalnie o to, że pisząc najpierw test - nawet nie interfejs implementacji, a test - stawiamy się w roli kodu "klineta" danej klasy. Na pewno wpływa to pozytywnie na nasz design - bardzo pozytywnie.
Ale to znowu półśrodek. Technika owszem dobra, ale dla tych z nas, którzy są wciąż jeszcze na poziomie myślenia kodem.
Myślenie kodem to zupełnie normalna faza w rozwoju programisty i każdy przez nią przechodzi. Jeżeli jesteś początkujący to zapewne zauważyłeś, że gdy mówisz do kogoś ifami i pętlami to on krzywi się i zaczyna rysować jakieś prostokąty połączone strzałkami aby cokolwiek zrozumieć. Jeżeli bawisz się w to już kilka lat to zapewne irytują cię juniorzy, którzy mówią do Ciebie kodem. Normalna sprawa, abstrahowanie przychodzi z czasem ...
Zatem "Specify first" jest dobre na początek gdy świerzbią nas paluszki i chcemy jak najszybciej dorwać się do klawiatury i nastukać coś co można będzie za chwilę radośnie debugować. Analizowanie, modelowanie, projektowanie... to dobre dla zgredów.
Przy podejściu Top-Down rzeczywiście klasy "niższe" mogą być pokraczne bez wyobrażenie sobie jak będą używane. Ale top-down powinien być style analizowania problemu, natomiast projektowanie klas można przeprowadzić bottom-up dzięki czemu powstaną "komponenty" - niczym niezależne części "ruchomej machiny". Z czasem przychodzi umiejętność wyobrażania sobie i manipulowania obiektami "w pamięci" (własnej) bez potrzeby pisania czegokolwiek. Pomocy może być ew. ołówek, kartka i UML. Ktoś pamięta w ogóle co to jest UML? Nie to nie jest kolejna biblioteka do mockowania;P
Taaak.... kiedyś pewnie powstanie Unified Mocking Library - w sumie już nic mnie nie zdziwi w naszej branży...
//===============
Od razu uprzedzę ew. komentarze aby uniknąć niepotrzebnego niezrozumienia.
W tekście nie zajmuję stanowiska ZA albo PRZECIW testom jednostkowym. Moim celem było zwrócenie uwagi na fakt, że same testy niewiele wnoszą do koncepcji Clean Code. TDD jest techniką implementacyjną oraz od niedawna jest sprzedawany jako technika specyfikowania dla niecierpliwych/początkujących.
Moja teza jest następująca: aby osiągnąć Clean Code potrzeba dodatkowo kilku innych technik developerskich. Dopiero synteza całości może dać zadowalający rezultat.
I niestety trzeba się wysilić znacznie bardziej niż tylko dopisać więcej kodu - testującego. A podstawowe zagadnienia z zakresu inżynierii oprogramowania (Low Coupling, High Cohesion, IoC,...) przydają się również choćby do pisania kodu podatnego na testy - o wysokim poziomie testability.