środa, 7 stycznia 2015

HR - jak robi to Google

Problem

Sytuacja na rynku pracy jest taka sama zarówno w dużym, średnim jak i małym mieście, czyli:
  • nie dość, że ciężko znaleźć nowych ludzi
  • to tracimy już posiadane talenty (skill można zbudować, talentu nie)
  • na uczelniach mamy dziwną sytuację: kilka procent "geniuszy" (tacy są zawsze) oraz "mało ambitna" reszta, zniknął główny składnik, czyli "średni", którzy w odpowiednich warunkach w pracy staną się "dobrzy"
  • musimy zatem zatrudniać każdego, kto podczas rekrutacji nie nabawił się kontuzji w starciu z klawiaturą
  • do tego bardzo niewielu pracowników rozwija się we własnym zakresie "w domu"
  • brakuje osobowości Lidera Technicznego (nie managera), który pokazały innym kierunek a oni w naturalny sposób podążyliby za nim
  • wydaje się, że nie można mieć osobowości lidera i eksperta IT w jednej osobie
  • pracownicy mimo dostępu do "opcji rozwoju" nie korzystają z nich
  • karnet na "basen" jakoś nie działa
  • nie za bardzo wiadomo o co chodzi tym programistom gdy marudzą coś o "wielkiej kupie błota" - przecież zewnętrzna firma sprząta codziennie
  • ok, już wiemy, ale co zrobić, skoro specjalizujemy się w remontach i utrzymaniu...
  • ...

Google - wersja basic

W ciągu całej "przerwy świątecznej" oglądałem namiętnie prezentacje odbywające się w ramach Google Tech Talk. Konwencja jest taka, że pracownicy firmy wybierają sobie ciekawe osoby grasujące "na wolności" (naukowcy, dietetycy, trenerzy, mnisi,...) aby przeprowadzili wewnętrzną prezentację/warsztat w zakresie bardzo szeroko rozumianego rozwoju osobistego.

Oto kilka przykładów, które warto obejrzeć choćby z czystej ciekawości:

Google - wersja premium

Na osobną uwagę zasługuje to wystąpienie: https://www.youtube.com/watch?v=MGfhQTbcqmA
Autor książki, która technicznie i kompleksowo podchodzi do problemu "szczęścia" w pracy: http://www.amazon.com/Neuroscience-Personality-Brain-Insights-People/dp/0979868475

Dzięki EEG (warsztaty dla pracowników Google po prezentacji) jest w stanie "zdiagnozować" jaki rodzaj aktywności wprawia danego programistę/programistkę we flow - stan całkowitego zaangażowania w zadanie.

Mam pewną hipotezę: najlepsi programiści z jakimi rozmawiam zwykle odpowiadają tak samo na pytanie "dlaczego zająłeś się programowaniem?" - "dlatego, że w pewnym momencie (szkoła/studia) dawało mi to wejście we flow". Niestety w komercyjnym programowaniu prędzej czy później trafiamy na projekt, gdzie flow nie pojawia się przez kolejne miesiące... Mózg uczy się nowej zasady: programowanie nie daje już dopaminy - i mamy tak zwane "wypalenie". Wracaj zatem do stanu flow raz na kilka tygodni a "wypalenie" nigdy nie wystąpi. Heh, pytanie tylko jak? Dwa linki wyżej:P

Google - wersja max

Inny ciekawy przykład: zespół, który opracował Prediction API (kilka algorytmów maszynowego uczenia ukrytych pod arcy prostym REST API) https://www.youtube.com/watch?v=FJDP_0Mrb-w

Zespół może pokazać się światu, pokazać swoje dzieło osobiście (zwróćcie uwagę na błysk w oku gdy mówią o rynku handlu modelami predykcji), pokazać się obok producenta samochodów, który już zapowiada korzystanie z ich dzieła. Czy jakaś podwyżka lub "karnet na siłkę" są w stanie przebić tę chwilę?

A co jeżeli nie pracuję w Google?

Jeżeli powyższe jest tym czego szukasz dla siebie/swoich ludzi to zastanawiasz się pewnie czy w Polsce dałoby się zorganizować coś podobnego...

Zgromadziłem grupę ciekawych ludzi z różnych ścieżek rozwojowych ale w pewnym sensie podobnych do siebie i mam pomysł na na razie eksperymentalną wersję projektu. Jeżeli chcesz spróbować w swojej organizacji/zespole to zapraszam do kontaktu prv: slawomir.sobotka (w domenie) bottega.com.pl

6 komentarzy:

Maciej Bołtromiuk pisze...

Hej Sławek,
bardzo interesujący temat. Czy mógłbyś napisać kilka słów czym ta sytuacja jest spowodowana? Konkretnie chodzi mi o uczelnie, oraz dlaczego tak mało osób rozwija się we własnym zakresie. To drugie jest szczególnie zaskakujące biorąc pod uwagę jak nieskończona ilość materiałów dostępna jest w necie, tak jak np. te GoogleTalki.

Sławek Sobótka pisze...

Od razu zaznaczę, że nie chcę wchodzi w kompetencje socjologa, ale pewnie kojarzysz, że bardzo dużo ostatnio pisze się nawet w mediach masowych o tak zwanych mileniasach, X, Y i tak dalej...

Jeden z modeli wyjaśnia to tak: struktura jest głębsza http://en.wikipedia.org/wiki/Strauss%E2%80%93Howe_generational_theory
w tym modelu są 4 archetypowe pokolenia, które powtarzają się co kilkadziesiąt tak (prędkość wrasta wraz z globalizacją), każde pokolenie charakteryzuje się inną hierarchią wartości. To co było wartością np dla Nomada (kariera, własny rozwój, sterowanie swoim losem, ciężka praca, honor) - dzisiejsi 30-40 latkowie jest nieistotne dla 20-paro latków, który cenią bardziej relacje, balans życie-praca itd...

Więcej można poczytać w jednym z rozdziałów słynnej książki http://www.amazon.com/Pragmatic-Thinking-Learning-Refactor-Programmers/dp/1934356050
Mam gdzieś na półce książkę (jak się do niej dokopię to podam tytuł) gdzie są przepisy na to jak projektować bohaterów filmowych pod kątem archetypu odbiorcy (ale pewnie sam zauważyłeś, że Rambo z lat 80 i przyjaciele z Friends czy Big Bang Theory to inny produkt pod inny archetyp, ba nawet w kinie akcji masz tego relacje w grupie vide Niezniszczalni)

Drugim czynnikiem jaki się hipotetycznie podaje to zmiana środowiska. Ja się wychowałem w ubogim w bodźce środowisku, przez co mogłem skupić uwagę zwojami z lewej półkuli. Młodsi pod natłokiem bodźców musieli dostosować strategie kognitywne i przejść bardziej w prawopółkulowe przetwarzanie. Ale "ścisłe" problemy to nie jest domena tego typu przetwarzania:) Oczywiście wokół prawo/lewo półkulowego myślenia jest wiele nieporozumień i uproszczeń, ale faktem jest, że są potwierdzone i mierzalne różnice, mogę polecić książkę, która podsumowuje ostatnie 10 lat badań: http://www.amazon.com/Master-His-Emissary-Divided-Western/dp/0300188374/ref=sr_1_1?

Często słyszy się też wyjaśnienia kulturowe: pokolenie teleranka, które wszystko musiało wypracować i wywalczyć vs pokolenie dobrobytu, które dostało wszystko na tacy od rodziców. Jeżeli hipoteza jest prawdziwa to ma bardzo smutne konsekwencje: http://www.wykop.pl/link/2211500/eksperyment-calhouna/

Maciej Bołtromiuk pisze...

Bardzo dziękuję za wyczerpujące wytłumaczenie, przeczytałem też ten rozdział w PT&L i teraz lepiej rozumiem czym ta sytuacja jest spowodowana.
Jeszcze raz dziękuję i powodzenia przy nowym projekcie!!!

Sławek Sobótka pisze...

Model S-H ma też swoich krytyków. Tak więc trzeba go traktować jako jeden jeden z elementów rozsypanej i pogubionej układanki:)

Na "usprawiedliwienie" studentów opisze swoją historię sprzed lat. Sytuacja była prosta: na uczelni C++ skutecznie obrzydzony przez "nauczycieli". Na rynku wschodziła Java i .NET Wówczas wybór był prosty:) W Javie: EJB 2 i Spring - wówczas wybór był prosty. Kilka standardowych frameworków i narzędzi - nie było wyboru.

Postawmy się teraz w butach studenta w roku 2015... Co byś wybrał? I ja mu się nie dziwię, że daje się skusić przez scafolding...

Tomek Bacewicz pisze...

Bardzo ciekawe podejście, szczególnie zwróciłem uwagę na część dotyczącą odżywiania i poprawy możliwości poznawczych.

Prezentacja pod podanym linkiem, w porównaniu z "głównym nurtem" dietetyki faktycznie wydaje się być rewolucyjna. Szczególnie fragment w 33 minucie: odwrócona piramida żywieniowa, ograniczenie węglowodanów i ignorancja przedstawicieli branży medycznej.

Amerykanie na polu dietetyki niestety błądzą jednak we mgle, o czym świadczy popieranie ketozy.

Co ciekawe, Polacy mają na tym polu znacznie ciekawsze, a co ważniejsze, spójne osiągnięcia, żeby wymienić tutaj doktora Kwaśniewskiego i jego diety: wysokotłuszczową i wysokowęglowodanową.

Wiedza dostępna od jakiś 40 lat, "hamerykańscy naukowcy" tym razem ameryki nie odkryli, polecam prace doktora.

Sławek Sobótka pisze...

"amerykańska piramida żywienia powoduje, że amerykanie wyglądają jak piramida" - cytat z Roba Wolfa - autora "Paleo diety"