środa, 30 listopada 2011

Geneza boskich klas

Zarówno po dzisiejszej konferencji softdevcon jak i zeszłotygodniowej JDD kilka osób prosiło mnie o powtórzenie tekstu o "boskich klasach", którym staram się rozbudzić uczestników prezentacji o DDD. Postanowiłem nieco rozszerzyć opowiastkę...



Narodziny

Każda boska klasa ma swój początek jako niewinny ośmiotysięcznik - klasa zawierająca osiem tysięcy linijek kodu.



Eskalacja

Zmiany w ośmiotysięczniku wymagają specjalnej wyprawy. Śmiałek wspina się przez kilka dni na wysokość ok piątego tysiąca próbując zrozumieć logikę/ironię kodu po czym zakłada tam bazę - rozgrzebuje kod kilkoma enterami aby zrobić sobie nieco miejsca, w którym to następnego dnia (bo aktualnie opada z wycieńczenia i niedoboru podstawowych neuroprzekaźników w mózgu) zacznie drążyć tunelik jako fundament dla nadbudówek.

Poczynania śmiałka powodują oczywiście niejednokrotnie lawiny, które rozrywają na dole i tak już nieszczelne siatki bezpieczeństwa testów.

Kolaps

Z czasem ośmiotysięcznik rozrasta się aby w końcu zapaść się grawitacyjnie pod własnym ciężarem. Powstaje wówczas osobliwość, z której wyłania się Boska Klasa - klasa, która wszystko wie, wszystko potrafi i jest połączona ze wszystkim w każdym możliwym wymiarze.

Boska klasa aby istnieć potrzebuje ofiar. Najlepsze są młode, niewinne praktykantki. W swej naiwności opartej na akademickich wierzeniach we wszechmoc Maszyny Turinga składają się w ofierze na ołtarzu Boskiej Klasy...

Z czasem udaje im się wyrwać z grawitacji osobliwości, ale już nigdy nie będą takie jak wcześniej...

8 komentarzy:

Aleksander Wojdyga pisze...

Kpisz z akademickich wierzeń we wszechmoc Maszyny Turinga?
Be gone, heathen! ;)

iirekm pisze...

Praktykantki? Gdzie? :-)

Sławek Sobótka pisze...

Młode niewinne niewiasty zostały użyte jako zabieg artystyczny zwiększający dramaturgię sceny;)

Marek Prochera pisze...

dobrze napisane

Konrad Garus pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Konrad Garus pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Konrad Garus pisze...

Przepraszam, przepraszam. Jakich testów?!

Radosław Orłowski pisze...

"Poczynania śmiałka powodują oczywiście niejednokrotnie lawiny, które rozrywają na dole i tak już nieszczelne siatki bezpieczeństwa testów."

Testów. Tak, wyborny dowcip Milordzie :)